<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	xmlns:georss="http://www.georss.org/georss" xmlns:geo="http://www.w3.org/2003/01/geo/wgs84_pos#" xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/"
	>

<channel>
	<title>Jankowo to i owo</title>
	<atom:link href="http://jankowo.wordpress.com/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://jankowo.wordpress.com</link>
	<description>myśli, sny i wizje</description>
	<lastBuildDate>Tue, 24 Jan 2012 22:25:53 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.com/</generator>
<cloud domain='jankowo.wordpress.com' port='80' path='/?rsscloud=notify' registerProcedure='' protocol='http-post' />
<image>
		<url>http://s2.wp.com/i/buttonw-com.png</url>
		<title>Jankowo to i owo</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com</link>
	</image>
	<atom:link rel="search" type="application/opensearchdescription+xml" href="http://jankowo.wordpress.com/osd.xml" title="Jankowo to i owo" />
	<atom:link rel='hub' href='http://jankowo.wordpress.com/?pushpress=hub'/>
		<item>
		<title>:)))</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2012/01/23/200/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2012/01/23/200/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 23 Jan 2012 02:41:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=200</guid>
		<description><![CDATA[Dawno nie pisałem. A tyle się dzieje&#8230; Najważniejsze, to Kaśkun :))) Bo jestem cholernie szczęśliwy:))) Spełniły się wszelkie prośby i oczekiwania od szeroko pojętego wszechświata. Serce, duszę i ciało opromienione mam miękkim blaskiem miłości. I tak wszystko naturalnie, spokojnie i głęboko nam się układa&#8230; Czuję, jakbym szedł przez bardzo długi czas wśród szarych piasków samotności, [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=200&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Dawno nie pisałem. A tyle się dzieje&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>Najważniejsze, to Kaśkun :))) Bo jestem cholernie szczęśliwy:))) Spełniły się wszelkie prośby i oczekiwania od szeroko pojętego wszechświata. Serce, duszę i ciało opromienione mam miękkim blaskiem miłości. I tak wszystko naturalnie, spokojnie i głęboko nam się układa&#8230; Czuję, jakbym szedł przez bardzo długi czas wśród szarych piasków samotności, chwytając łapczywie każdy wilgotny pozór uczucia, aż wreszcie natrafiłem na prawdziwą, pachnącą, zieloną oazę, tętniącą życiem, z olbrzymim, i krystalicznie czystym stawem pełnym słodkiej wody. Czuję się tak bardzo kochany i zadbany pod każdym względem, czuję taki dobry i przenikający na wskroś spokój, harmonię, pewność, kompletny brak chęci na szukanie kogoś innego. Pociąga mnie, otula myśli, kołysze do snu&#8230; mój sen spełniony, marzenie zmaterializowane. Tak bardzo się cieszę, że czekałem na Nią tyle czasu&#8230; Nabrałem pokory i dystansu, czuję się dzięki niej dobrym, kochanym mężczyzną. Przyszłość jest jej pełna, tak naturalnie i pięknie. Przez pierwsze miesiące aż trudno mi było w to uwierzyć, że to nie tylko piękny sen. Ale już wierzę, bardzo mocno wierzę. :) I mruczę często z głębi piersi, uśmiecham się jasno, ustami i oczami :))) I dużo się w środku dzieje, pancerz mój, klosz, skorupa &#8211; zniknęły zupełnie, ufam jej. Bardzo bardzo. Nie wiem, z jakiej planety się wzięła, ale nie wyobrażam sobie teraz życia bez niej&#8230; Może trochę zdziczałem przez te lata samotności, ale jej to ewidentnie nie przeszkadza. W życiu nie czułem się tak bardzo akceptowany pod każdym względem. :)))</strong></em></p>
<p><em><strong>A z innych, mniej ważnych aspektów życia :) Praca wciąż ta sama, myślościeżki rzeźbię w tkaninie rzeczywistości, hasła, idee, słowa, litery&#8230; Gorące i zimne, zakręcone i proste, wbite w formę i formy pozbawione. Myślę dużo. I jestem zadowolony, bo choć to dosyć wyczerpujące zajęcie, to jednak jak coś się uda to satysfakcja olbrzymia :) Tylko zdrowie się co nieco sypie. Tak bardziej poważniej niż mniej, bez demonizowania. Codziennie rano łykam garść &#8222;cukierków&#8221; w postaci kilku tabletek i kapsułek, popitych wodą. Wątroba nawaliła sobie &#8211; cała przetłuszczona, powiększona, wyniki fatalne&#8230; Tak więc koniec z cukrem, masłem, makaronami, śmietaną, tłustymi rybami i wyrzekaniem się mięsa &#8211; sporo łakoci muszę zostawić przynajmniej na rok. Ale jak na razie jest super. Kochana rodzina mnie bardzo wspiera, a Kaśkun do tego obiera mi często grejpfruty. Bo ja ich obierać szczerze nie znoszę. </strong></em></p>
<p><em><strong>Kurcze&#8230; strasznie dawno nie pisałem. Czuję się trochę, jakbym na nowo uczył się chodzić. Może za bardzo biernie intelektualnie ostatnio sobie żyję &#8211; poza pracą, gdzie myśleć muszę, nie robię raczej nic twórczego z literkami. Tyle wyszło fantastycznych gier w zeszłym roku, że od paru miesięcy w zasadzie siedzę i wślepiam się w monitor, zarywając noce kradnę czas, który powinien być przeznaczony na sen. Ale tak czuję teraz, że to już ten czas nadchodzi, kiedy powiem sobie dość. Na jakąś dłuższą chwilę :) </strong></em></p>
<p><em><strong>Sylwestra spędziliśmy w Żywcu. Przyjechało całkiem sporo osób :) Ale kilku też mi bardzo brakowało&#8230; Żarcie było przepychotka, ognie sztuczne odbijające się na tafli jeziora wspaniałe, a ludzie kochani. I bez zgrzytów. :) Tylko tańców trochę zabrakło, część jeszcze miała kaca, a inna część właśnie go nabierała :D Ale to się nadrobi ;) Czekam tylko na zdjęcia, jeszcze kilka osób, które może nawet to czytają właśnie teraz, jeszcze się opamięta i dośle :)</strong></em></p>
<p><em><strong>Myślę jeszcze czasami nad minionym czasem i nad tym, jak wiele się pozmieniało. Czasem żałuję, że w pewnej materii spalonych mostów jest jak jest, taki pat bez perspektywy zmiany na lepsze. A jednocześnie obracając wszystko na nowo i na spokojnie i chłodno w głowie, nie znajduję uchybień w swoim zachowaniu i decyzjach, inaczej się zachować nie mogłem&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>Czuję, ze przez zdrowe jedzonko nabieram coraz więcej energii. Znika ta senność w ciągu dnia, może jeszcze nie całkowicie, ale jakoś tak chce się żyć. Bardzo. I doświadczać wszystkiego dookoła. Zimy nie ma, ptaki rankiem śpiewają wiosennie za oknem, mimo, że niby styczeń i sroga zima powinna zakleszczać dłonie i czerwienić policzki. </strong></em></p>
<p><em><strong>Ostatnio też zwiedzam na nowo uszami nowe i stare muzyczki. Wszystko za sprawą głośników, które udało mi się dopaść okazyjnie na allegro &#8211; już ich nie produkują, tylko jakieś chińskie zastępniki, a oryginalne grają cudownie&#8230; Bas miękki i głęboki, bardziej się go czuje w brzuchu niż słyszy, a satelitki wydobywają więcej dźwięków, niż pamiętam, z niektórych piosenek. Odkrywam muzykę na nowo, taplając się w nutkach. Mrrrrrrr&#8230;.</strong></em></p>
<p><em><strong>A najbliższy tydzień będzie wesoły. Miecio zapomniał przywieźć mojego kompa laptopa z Żywca, więc będę albo pracował z domu, albo chodził z kartką i długopisem po firmie, jak za zamierzchłych lat 1970 pewnie bywało :)</strong></em></p>
<p><em><strong>I jakaś taka irracjonalna chęć poznania innych języków się we mnie obudziła. Wkurza mnie to, że nie rozumiem niemieckiego, hiszpańskiego, włoskiego&#8230; Chyba czas zakasać rękawy i zrobić coś rozwijającego, odstawić na chwilę gierki na półkę i zrobić lasso ze zwojów mózgowych, łapać wiedzę, dopóki jeszcze to możliwe ;)</strong></em></p>
<p><em><strong>Ściskam na dobranoc, perfidnie szczęśliwy i uśmiechnięty :)</strong></em></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/200/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/200/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/200/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/200/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/200/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/200/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/200/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/200/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/200/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/200/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/200/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/200/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/200/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/200/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=200&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2012/01/23/200/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wysprzątany pokój, wysprzątana dusza ;)</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2011/07/28/wysprzatany-pokoj-wysprzatana-dusza/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2011/07/28/wysprzatany-pokoj-wysprzatana-dusza/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 28 Jul 2011 21:06:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=187</guid>
		<description><![CDATA[To naprawdę zdarza się u mnie bardzo rzadko. Ta chęć, aby wyczyścić, poukładać, wyszorować cokolwiek, przywrócić coś do pierwotnego stanu, a może nawet rozwinąć jeszcze bardziej&#8230; Tym razem padło na mój pokój w rodzinnym siedliszczu&#8230; Najpewniej to kwestia cudownych wakacji, które właśnie przeżyłem w Egipcie &#8211; gorące słońce, słone morze, ciepło, wysypianie się do kresu [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=187&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong><em>To naprawdę zdarza się u mnie bardzo rzadko. Ta chęć, aby wyczyścić, poukładać, wyszorować cokolwiek, przywrócić coś do pierwotnego stanu, a może nawet rozwinąć jeszcze bardziej&#8230;</em></strong></p>
<p><strong><em>Tym razem padło na mój pokój w rodzinnym siedliszczu&#8230; Najpewniej to kwestia cudownych wakacji, które właśnie przeżyłem w Egipcie &#8211; gorące słońce, słone morze, ciepło, wysypianie się do kresu kresów, pycha jedzenie i wspaniałe towarzystwo najbliższej rodzinki &#8211; stąd ta słoneczna energia, rozpierająca mnie od rana do wieczora :)<br />
</em></strong></p>
<p><strong><em>A co do sprzątania duszy i pokoju &#8211; zaczęło się całkiem niewinnie. Czytając książkę w łóżku, poczułem nagle bardzo intensywnie zapach kurzu. Zakręcił w nosie, więc kichnąłem potężnie. Zacząłem dostrzegać ten szary proszek, te pozwijane &#8222;koty&#8221; uświadomiłem sobie ich skład, strukturę, przypomniałem jakiś artykuł czy program mówiący o tym, jak powstają&#8230; Książki, półki, przestrzeń pod łóżkiem, dywany&#8230; wszystko zakurzone. &#8222;Tak jak moja dusza&#8221; &#8211; pomyślałem sobie w środku. Wziąłem więc w ręce odkurzacz i przez dwie godziny pieczołowicie odkurzyłem każdy zakamarek pomarańczowego pokoiku. Początkowo myślałem, że na tym się skończy. Ale&#8230; no właśnie. Zobaczyłem biurko, kosz, stolik&#8230; zobaczyłem, jak bardzo są zagracone. Zagracone wspomnieniami, upominkami, drobnostkami z podróży moich i innych&#8230; Stare gry, trochę zbytecznej elektroniki&#8230; I nagle poczułem nieprzepartą potrzebę. Potrzebę nowego początku, zdefiniowania paru rzeczy jeszcze raz, wygładzenia, zapomnienia, wpuszczenia przestrzeni, czystki. Uświadomiłem sobie, jak bardzo przestrzeń, w której żyjemy, którą sami sobie układamy i aranżujemy, opowiada o nas samych. I mówi do nas, wpływa na nas&#8230; Pokój w domu stał się rozedrganym odbiciem tego, co we mnie siedzi, kim jestem od tylu lat&#8230; I poleciałem. </em></strong></p>
<p><strong><em>Trzy worki i pudło. </em></strong></p>
<p><strong><em>Worki: w pierwszym &#8211; stare papiery, notatki ze studiów, zeszyty&#8230; w drugim &#8211; plastiki, płyty CD, kasety, koszulki na dokumenty&#8230; trzeci &#8211; stare słuchawki, cztery popsute odtwarzacze CD, stare części do komputerów z ostatnich 10 lat&#8230; </em></strong></p>
<p><strong><em>Pudło. Duże, tekturowe, porządne, niezniszczalne. Pudło z rzeczami, które jeszcze mają dla mnie wartość sentymentalną. Mają, ale nie chcę ich mieć wokół siebie. Nie chcę, żeby na mnie wpływały. Za bardzo zakotwiczają mnie w przestrzeni przeszłości, w tym sosie, w którym tkwię od lat. Drobnostki. Obrazki, modelinowe łabędzie, woskowa świnka, para zegarków, jakieś urodzinowe mikołaje, erotyczna kostka do gry, niewysłane listy do dawnych miłości, pierwsze i ostatnie próby rysunku&#8230; wszystko wylądowało w tym pudle. </em></strong></p>
<p><strong><em>Worki stoją grzecznie w przedpokoju, czekają na śmieciarkę. A pudło schowało się w najciemniejszym kącie strychu, opieczętowane i skrzętnie ukryte. </em></strong></p>
<p><strong><em>Poczułem się niezwykle oczyszczony. Poczułem tę przestrzeń w duszy, której tak bardzo ostatnio łaknąłem. Przestrzeń i energię, pulsujące, wibrujące, ciekawe znowu całego tego wielkiego, pięknego wszechświata. I co najważniejsze, osobiście dla mnie &#8211; znowu czuję, że mogę pisać, słowa spływają spod palców jak sok z dojrzałej gruszki, wsiąkają w monitor i zastygają w elektronicznej galaretce. Wspomnienia nie spoglądają na mnie z każdej półki. Regały są puste i gotowe na nowe. Jest cudnie. Pachnie!</em></strong></p>
<p><strong><em>W życiu nie przypuszczałem, że sprzątanie może mieć jakieś terapeutyczne właściwości :) </em></strong></p>
<p><strong><em>Czeka na mnie wspaniała książka, Martin wreszcie wydał kolejny tom &#8222;Pieśni Lodu i Ognia&#8221;. Delektuję się każdym zdaniem jak najsłodszym cukierkiem. </em></strong></p>
<p><strong><em>Do tego za tydzień urządzam ognisko, pierwsze w tym roku. Jakoś czuję, że będzie cudownie i ciepło i wesoło i pijaniutko :)</em></strong></p>
<p><strong><em>W międzyczasie szykuje się powrót do pracy,  skrzynka mailowa nieco spuchła od zadań na przyszły tydzień, będzie pracowicie. I bardzo się z tego cieszę, dosyć dwutygodniowego lenienia się :) A teraz zmykam do lektury&#8230; :)))</em></strong></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/187/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/187/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/187/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/187/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/187/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/187/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/187/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/187/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/187/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/187/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/187/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/187/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/187/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/187/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=187&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2011/07/28/wysprzatany-pokoj-wysprzatana-dusza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Malta Malta :)))</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2011/05/05/malta-malta/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2011/05/05/malta-malta/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 05 May 2011 11:17:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[wyprawy]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=173</guid>
		<description><![CDATA[Właśnie jestem świeżo po podróży na Maltę. Było wspaniale, nieziemskie widoczki, urocze balkoniki, 17 giga zdjęć, słońce, jakiego nigdy wcześniej w życiu nie widziałem&#8230; Zdarzyło się też kilka śmieszniejszych sytuacji i klimacików, załączone w dalszej części notki. Nabrałem w każdym razie energii do pracy i bardzo dobrze &#8211; rzeczy do zrobienia jest niewiarygodnie dużo! Tylko [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=173&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Właśnie jestem świeżo po podróży na Maltę. Było wspaniale, nieziemskie widoczki, urocze balkoniki, 17 giga zdjęć, słońce, jakiego nigdy wcześniej w życiu nie widziałem&#8230; Zdarzyło się też kilka śmieszniejszych sytuacji i klimacików, załączone w dalszej części notki. Nabrałem w każdym razie energii do pracy i bardzo dobrze &#8211; rzeczy do zrobienia jest niewiarygodnie dużo! Tylko ta pogoda w Polsce, dosłownie mrożąca krew w żyłach&#8230; :P Czuję się, jakbym wyjechał w kwietniu a wrócił wczesnym marcem&#8230; ;) A to te kilka drobnych historii, które zdążyłem spisać podczas nocy w hotelu :)</strong></em></p>
<p>I</p>
<p>Na stołówce hotelowej istnieje sobie pewna specyficzna Maltanka. Kobieta dosyć pokaźna, przypominająca bardziej figurki Boginii Matki wiecznie karmiącej, czy też wiecznie karmionej. Dzierży w dłoni wielką łyżkę, którą błogosławi i obdziela jedzeniem głodnych hotelowych gości.<br />
Po skończonym obiedzie podszedłem do niej po deser. Do wyboru były cztery gatunki lodów. Na oko pistacjowe, czekoladowe, śmietankowe i truskawkowe. Tych truskawkowych nie jestem jakimś wielkim fanem, więc poprosiłem grzecznie po angielsku o trzy pozostałe smaki. Boginii Kuchni wydęła policzki, popatrzyła się na mnie srogo, a jej grube, gęste brwi zbiegły się w groźną linię nad oczami.<br />
-ONLY TWO!! &#8211; dobitnie rzekła w moją stronę, a ja skuliłem się w duszy obezwładniony przez poczucie, że chciałem więcej, niż mi się należało z przydziału.<br />
Teraz każdego kolejnego dnia boję się prosić o więcej pieczonych ziemniaczków, a lodów już nie jem. :P</p>
<p>II</p>
<p>Spacerujemy sobie w muzeum. Dookoła wielkie, szklane gabloty wypełnione różnymi rodzajami zbroi sprzed setek lat. Piękne dzieła sztuki, każde noszące na sobie ślady dawnych bitew, pociemniałe od zaschniętej krwi i słonego potu.<br />
Zbliżam się do gabloty z pojedynczymi sztukami pancerza. Mimochodem podsłuchuję rozmowę toczoną przez parę Polaków, którzy zatrzymali się przy tej samej gablocie. Milczę, więc nie wiedzą, że rozumiem doskonale, co mówią&#8230;<br />
- Ciekawe co to za pancerze? &#8211; pyta dziewczyna.<br />
- To kirysy &#8211; odpowiada chłopak &#8211; to były pojedyncze napierśniki, bez żadnych nagolennic, narękawników i takich tam.<br />
Student historii albo pasjonat średniowiecza &#8211; myślę z dumą o wykształconym rodaku.<br />
Chłopak jeszcze dodaje &#8211; Się grało w Diablo to się wie, nie?</p>
<p>III</p>
<p>To była sobota. Niebo było dosyć intensywnie zakryte chmurami, rano trochę padało. Podrzuciłem Teresce i Wolfiemu tabletki na oczy, żeby wyraźniej widzieli te wszystkie przepiękne cuda przyrody. Nigdy wcześniej nie widziałem takiego światła &#8211; jakby mleczne, srebrne, miękkie jak masło, a jednocześnie wydobywające wszystkie detale z architektury, przyrody, mijanych twarzy&#8230;<br />
Podczas drogi powrotnej ze starożytnych świątyń, zbudowanych około siedmiu tysięcy lat temu przez Maltańczyków, zauważyliśmy przepiękne zjawisko. Słońce, wiszące nad horyzontem, było widoczne jak księżyc w pełni. Mlecznobiałe, opalizujące, magiczne. Zupełnie jak z innego świata.<br />
- Mamy tak zajebiste tabletki na oczy, że aż widzimy krawędzie słońca! &#8211; dobitnie podkreśliła Tereska :)</p>
<p>IV</p>
<p>Wybraliśmy się na zwiedzanie katakumb. Kilkadziesiąt stopni prowadzących w dół, w gęsty mrok. Światło powoli zanikało, pojawił się za to miękki pomarańczowy poblask z ciepłych żarówek umieszczonych tu i tam. Katakumby, pełne tajemnic, lecz na szczęście już pozbawione zwykłych trupów i zombie, rozbrzmiewały echem naszych szeptów. W pewnym momencie nie mogłem się powstrzymać, bo coś przyszło mi do głowy. Nachyliłem się do Tereski i powiedziałem:<br />
- To wspaniałe miejsce do zabawy w chowanego, wiesz?<br />
Roześmiała się na to.<br />
- Do tego w tym miejscu słowo &#8222;chowanego&#8221; nabiera drugiego znaczenia&#8230; &#8211; podkreśliłem szczerząc zęby i dusząc się ze śmiechu&#8230; :D</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/173/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/173/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/173/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/173/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/173/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/173/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/173/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/173/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/173/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/173/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/173/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/173/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/173/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/173/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=173&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2011/05/05/malta-malta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Cisza i spokój&#8230;</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2011/03/20/cisza-i-spokoj/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2011/03/20/cisza-i-spokoj/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Mar 2011 13:53:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksje]]></category>
		<category><![CDATA[smuty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=165</guid>
		<description><![CDATA[Cisza na zewnątrz. Otula jak miękki koc, sprawia, że w uszach słychać lekki pisk. Może to taki właśnie dźwięk ma strumień myśli, rwąca rzeka świadomości rozbijająca się w kościanej puszce głowy. Bardzo jest cicho ostatnio. Życie jakby siąpi. Czasem ktoś napisze, czasem ktoś zadzwoni, przypomni sobie, że żyję. Czasem ja napiszę do kogoś, ale bardzo [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=165&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Cisza na zewnątrz. Otula jak miękki koc, sprawia, że w uszach słychać lekki pisk. Może to taki właśnie dźwięk ma strumień myśli, rwąca rzeka świadomości rozbijająca się w kościanej puszce głowy. Bardzo jest cicho ostatnio.</strong></em></p>
<p><em><strong>Życie jakby siąpi. Czasem ktoś napisze, czasem ktoś zadzwoni, przypomni sobie, że żyję. Czasem ja napiszę do kogoś, ale bardzo rzadko. Jakbym nie miał już sił na wychodzenie do ludzi, wyciąganie serca na dłoni. Czuję, jakbym miał coś, czego nikt inny nie chce. Głupie uczucie. Nieswojo mi z tym. Nieco nieswojo mi z sobą samym. Przydałby się taki kopniak, taki promień z nieba, takie duże COŚ, co wstrząsnęłoby posadami mojego małego, osobistego wszechświata.</strong></em></p>
<p><em><strong>Więc znowu uciekam od tego poczucia w jakieś inne światy. Tym razem zachwycam się książką Elaine Morgan &#8211; &#8222;Blizny po ewolucji&#8221; Książka jest boska &#8211; próbuje na podstawie tego, jak teraz wyglądamy, a także naszej fizjologii i anatomii, odtworzyć środowisko naturalne człowieka. Coś, co zawsze mnie nurtowało, takie &#8222;zwierzęce&#8221; popatrzenie na nas samych, introspekcja gatunkowa bez wywyższania się nad inne stworzenia, jakie istnieją sobie z nami na tej błękitnej planetce. Duże pytania, na które wreszcie ktoś udziela bardzo sensownych odpowiedzi&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>Oprócz tego mnóstwo pracy. Coś zwymyślać, coś napisać, do tego robota accounta&#8230; na szczęście tyle tego zbiera się w ciągu tygodnia, że nie ma czasu na smutki i dołki pierdołki. Na takie delicje emocjonalne zostawiam sobie puste wieczory i zabarwione niechęcią poranki.</strong></em></p>
<p><em><strong>Wokół na świecie duże rzeczy. Przyjaciele się pobierają. Ziemia się trzęsie. Wojny i rewolucje.</strong></em></p>
<p><em><strong>A ja mam ciągle duszę zwiniętą w kłębek.</strong></em></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/165/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/165/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/165/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/165/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/165/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/165/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/165/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/165/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/165/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/165/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/165/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/165/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/165/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/165/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=165&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2011/03/20/cisza-i-spokoj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Samotnie, owszem samotnie&#8230;</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2011/03/04/samotnie-owszem-samotnie/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2011/03/04/samotnie-owszem-samotnie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Mar 2011 16:38:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[smuty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=161</guid>
		<description><![CDATA[Znowu tak trochę przygnębiająco się zrobiło. Dawno doła nie miałem, takiego z prawdziwego zdarzenia &#8211; raczej się nauczyłem wypierać jakiekolwiek uczucia, jakiekolwiek myśli o samotności. I było płasko, z okresowymi wzlotami na skrzydłach głupawki, czy wesołego nastroju.  Bo to takie nie pasujące do dzisiejszych czasów, mieć doły i mówić o samotności, prawda? A tu by [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=161&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Znowu tak trochę przygnębiająco się zrobiło. Dawno doła nie miałem, takiego z prawdziwego zdarzenia &#8211; raczej się nauczyłem wypierać jakiekolwiek uczucia, jakiekolwiek myśli o samotności. I było płasko, z okresowymi wzlotami na skrzydłach głupawki, czy wesołego nastroju.  Bo to takie nie pasujące do dzisiejszych czasów, mieć doły i mówić o samotności, prawda? </strong></em></p>
<p><em><strong>A tu by się człowiek po prostu chciał wtulić, przytulić, poczuć ciepło innej skóry i zapach suchych włosów zmieszany z szamponem.</strong></em></p>
<p><em><strong>Znowu wgryzam się we własną duszę i osobę, już sam nie wiem, jak bardzo i w którą stronę musiałbym się pozmieniać, by zagłuszyć pustkę, wypełnić przeźroczyste naczynie serca oleistym płynem miłości i zależności. Poczucia tego, że zależy mi na kimś. I że komuś zależy na mnie. Zakochania. </strong></em></p>
<p><em><strong>Zsunąłem zupełnie na dno wszelkie myśli o własnym szczęściu, odłożyłem marzenia na półkę, gdzie kurzą się wraz z kolekcją zaschniętych kwiatów minionych miłości. </strong></em></p>
<p><em><strong>Obgryzam paznokcie i patrzę tępo w białą ścianę. Wzrok wsiąka miękko w tynk, bezosobowo, zastyga, zamarza, skrapla się wreszcie w postaci paru bardziej słonych kropel.</strong></em></p>
<p><em><strong>Imprezy przestały cieszyć, rzeczywistość jakaś taka blada i zmięta. Śpię jak niedźwiedź, po kilkanaście godzin na dobę i wciąż jestem niewyspany. </strong></em></p>
<p><em><strong>I czuję się zupełnie jak puzzel który trafił w fabryce życia przypadkiem do innego pudełka&#8230; </strong></em></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/161/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/161/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/161/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/161/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/161/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/161/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/161/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/161/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/161/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/161/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/161/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/161/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/161/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/161/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=161&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2011/03/04/samotnie-owszem-samotnie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Szmaragdowo rutynowo</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2011/02/04/szmaragdowo-rutynowo/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2011/02/04/szmaragdowo-rutynowo/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 04 Feb 2011 12:29:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksje]]></category>
		<category><![CDATA[smuty]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=147</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnimi czasy rzeczywistość ukryła się w szmaragdowej opończy utkanej z mgły rutyny. Budzę się codziennie, z myślą o tym, jak będzie wyglądał dzień. I mniej więcej wiem – najpierw prysznic, potem szybka rozpuszczalna kawa, której smak widać po kolorze, sprawdzenie poczty i krótki spacer do pracy. Połowę czasu drogi do pracy zajmuje mi rozplątanie kabelka [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=147&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- p { margin-bottom: 0.08in; } --><strong>Ostatnimi czasy rzeczywistość ukryła się w szmaragdowej opończy utkanej z mgły rutyny. Budzę się codziennie, z myślą o tym, jak będzie wyglądał dzień. I mniej więcej wiem – najpierw prysznic, potem szybka rozpuszczalna kawa, której smak widać po kolorze, sprawdzenie poczty i krótki spacer do pracy. Połowę czasu drogi do pracy zajmuje mi rozplątanie kabelka od słuchawek – jakoś tak wyszło, że plącze się bardziej niż język pijaka. Po pracy zazwyczaj jakaś kawa z chętnymi na to przyjaciółmi i doczłapanie do łóżka. Albo komputerka.</strong></p>
<p><strong>Na pracę bynajmniej nie narzekam – codziennie coś nowego, wibrujący prąd słów i myśli, ćwiczenie pamięci&#8230; coś co zawsze chciałem robić. I dopiero teraz, po tych kliku miesiącach pracy w kreacji zaczynam odczuwać potężne braki w wiedzy. Więc uzupełniam, czy to w rozmowach, czy w książkach i portalach&#8230;</strong></p>
<p><strong>A jedną z najbardziej okropnych sytuacji, jakie mogą się przydarzyć – to chwile, gdy wreszcie jakiś pomysł sensowny się wykluje, a potem się okazuje, że już jest i gdzieś funkcjonuje. W każdym razie – sporo tego. Na tyle, by bez problemu zasypiać wieczorem przed dwunastą.</strong></p>
<p><strong>Poza tym&#8230; martwi mnie nieco rutyna duszy. Spoglądam ze zdumieniem na wewnętrzne stepy serca, po których zazwyczaj galopowały dzikie hordy emocji i widzę tylko kołyszącą się lekko pod dotknięciem wiatru nadziei skąpą trawę. Nie czuję niczego. Tak płasko i zimno, taka hibernacja duszy. Bez tej szczególnej tęsknoty za kimś osobiście wyjątkowym. Bo inne uczucia to są sobie. Takie do rodziców, takie do przyjaciół, takie do najbliższej rodziny&#8230; Ale, poza nimi, znanymi dobrymi i ciepłymi to&#8230;</strong></p>
<p><strong>Jakoś niemrawo. Serce rdzewieje. Może to jak w tej piosence „Bo ja nie umiem kochać już, bo jest mi wszystko jedno&#8230;” Marazmatycznie kazamatycznie. Ale nadzieja, że jednak Ktoś w jakiś sposób się przebije, jednak wciąż gdzieś tam błękitnie błyszczy.</strong></p>
<p><strong>Na sny nie narzekam :)</strong></p>
<p><strong>Bardzo ich dużo ostatnimi czasy, barwne, estetyczne, mocne, przejmujące. Trochę bardziej w nich żyję niż w realu. Ale&#8230; składam to na karb zimy ;) Przyjdzie wiosna i zaświeci słońce. Na pewno. Kiedyś w końcu musi, prawda&#8230;?</strong></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/147/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/147/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/147/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/147/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/147/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/147/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/147/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/147/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/147/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/147/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/147/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/147/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/147/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/147/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=147&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2011/02/04/szmaragdowo-rutynowo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Morze adrenaliny, chorobliwy spokój</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/27/morze-adrenaliny-chorobliwy-spokoj/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/27/morze-adrenaliny-chorobliwy-spokoj/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2011 23:03:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=135</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnie kilka dni było bardzo intensywnych, w dwójnasób, skrajnie i wycieńczająco. Wszystko zaczęło się w weekend, a konkretnie, w piątek wieczorem. Pod wpływem spontanicznej decyzji postanowiliśmy wspólnie z braciszkiem udać się do rodzinnego siedliszcza w Żywcu. Po dwóch tygodniach pracy byliśmy wymęczeni i wypluci, z energii wyzuci. Wsiedliśmy do zielonego auta, zapięliśmy pasy i wyruszyliśmy [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=135&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Ostatnie kilka dni było bardzo intensywnych, w dwójnasób, skrajnie i wycieńczająco.</strong></p>
<p><strong>Wszystko zaczęło się w weekend, a konkretnie, w piątek wieczorem. Pod wpływem spontanicznej decyzji postanowiliśmy wspólnie z braciszkiem udać się do rodzinnego siedliszcza w Żywcu. Po dwóch tygodniach pracy byliśmy wymęczeni i wypluci, z energii wyzuci. </strong></p>
<p><strong>Wsiedliśmy do zielonego auta, zapięliśmy pasy i wyruszyliśmy w drogę, tak znajomą, tysiące razy pokonywaną. Po godzinie zaczął prószyć śnieg, srebrzyste płatki wirowały za bocznymi szybami, tańczyły delikatnie, jak żywe małe gwiazdy. Termometr pokazywał, że robi się coraz zimniej&#8230;</strong></p>
<p><strong>W pewnym momencie brat postanowił sprawdzić hamulce, intuicja podszepnęła mu najwyraźniej, że coś może być nie tak&#8230;Akurat przejechaliśmy most. Zahamował. Włączył się ABS &#8211; terkotanie niczym z karabinu maszynowego rozdarło spokój utkany przez śnieg i lekką muzyczkę. Auto pędziło. W ogóle nie zwracało uwagi na wysiłki braciszka, by zatrzymać. Ślizgaliśmy się po lodowej nawierzchni drogi jak rozpędzony, trzytonowy pocisk. Wreszcie, tuż przed skrzyżowaniem, auto jakimś cudem złapało przyczepność i zastygło. W tym samym momencie mignął nam przed oczyma rozpędzony, wielki autobus. Jak taran z dawnych czasów, pruł przed siebie, tępym nosem i impetem druzgocząc wszelkie nadzieje na przeżycie z nim w przypadku trafienia. </strong></p>
<p><strong>Jeszcze dwie sekundy a bylibyśmy martwi.</strong></p>
<p><strong>Jeszcze trzy metry, a bylibyśmy kupą zielonoczarnego żelastwa ociekającego krwią.</strong></p>
<p><strong>Serce waliło jak oszalałe. Popatrzyliśmy na siebie z Mieciem, nic nie mówiąc, świadomi tego, co mogło się stać. Dalszą drogę pokonaliśmy w ślimaczym tempie, ale za to bezpiecznie. Ceniąc w duchu każdą darowaną sekundę. </strong></p>
<p><strong>Weekend w domu, jak zawsze cudowny&#8230; Choć czułem, że coś mnie bierze, gardło lekko pobolewało, słabość wiązała dłonie niewidzialnymi sznurkami a nuda jakby większa niż zazwyczaj. Myślałem, że to może z niewyspania i przemęczenia. </strong></p>
<p><strong>W niedzielę postanowiliśmy wyjechać wcześniej, żeby zdążyć do Krakowa jeszcze w blasku dnia. Pożegnaliśmy się z rodzicami i wsiedliśmy ponownie do naszego zielonego bobsleja. </strong></p>
<p><strong>Gdy rozpędziliśmy się pod dosyć stromą górkę, po której wspinała się droga prowadząca do głównej szosy, auto niespodziewanie w połowie stanęło. Brat dodał lekko gazu a ono&#8230; zaczęło się cofać. Serce znowu podeszło do gardła. Auto obróciło się ukosem i, zjeżdzając z gracją, zatrzymało się tyłkiem w leśnym poszyciu. Postanowiliśmy jeszcze raz wrócić do domu i zamienić BMW na jeepa. Jakoś tak wydawało się sensowniej i bezpieczniej. </strong></p>
<p><strong>Pożegnaliśmy się jeszcze raz, przepakowaliśmy bagaże i koszyk pełen jedzenia, a następnie ponownie udaliśmy się w drogę. Po drodze przy lesie, tuż przed zakrętem i wspomnianą wyżej górką, Miecio zatrąbił na małą grupkę ludzi idącą z dziećmi i sankami, żeby się odsunęli. </strong></p>
<p><strong>Na górce, podczas zakręcania, zobaczyliśmy rozpędzone auto. Jak szary pocisk, mknęło w dół. A tak przynajmniej mi się wydawało. Miet zaklął i usiłował odbić, niestety&#8230; za późno. Poczułem mocny wstrząs, adrenalina znowu podskoczyła, zmysły wyostrzyły się jak brzytwy. A potem nastał spokój. Wysiedliśmy z auta. </strong></p>
<p><strong>W normalnej polskiej rzeczywistości w tym momencie nastąpiła by pyskówka. Tymczasem my podeszliśmy do kierowcy i uściskaliśmy go serdecznie na misiaka. Bo w końcu, szwagier. Tak jakoś wyszło. A dawno się nie widzieliśmy :D</strong></p>
<p><strong>Na szczęście nic nikomu się nie stało. Tylko strachu się najedliśmy. Po raz kolejny wróciliśmy do domu i postanowiliśmy darować sobie tego dnia podróż do Krakowa. </strong></p>
<p><strong>W poniedziałek miałem zajęty pracowo ranek &#8211; chyba najważniejsza część jednej z moich prac, korekta magazynu, który za kilka godzin musiał znaleźć się w drukarni. Cudownie, że jest internet i telefony, można wszystko załatwić leżąc sobie wygodnie w łóżku. Aż za wygodnie. </strong></p>
<p><strong>Gdy wszystko pięknie się udało, uświadomiłem sobie, że nigdzie nie pojadę, że mam gorączkę, a cała skóra boli nawet pod dotknięciem delikatnej koszuli. </strong></p>
<p><strong>Myślałem, że to grypa. Tymczasem przyszła Mama i zerknęła do gardła doświadczonym okiem. </strong></p>
<p><strong>Angina ropna &#8211; padła diagnoza. </strong></p>
<p><strong>Więc leżę sobie w łóżku i staram się pracować tyle ile mogę, nadrabiam literackie zaległości i cieszę się jak dziecko Powerbookiem, który odziedziczyłem po Mieciu i który to komputerek umożliwia mi napisanie tej notki. Przekonuję się do macintosha &#8211; jako narzędzie pracy jest niezastąpiony, wygodny, intuicyjny, elegancki, spójny&#8230; gdyby to było jedzenie, to zjadłbym go ze smakiem. </strong></p>
<p><strong>I po tym wszystkim mogę śmiało napisać, że chorobliwie cieszę się, że żyję. Lecę już na antybiotykach, z każdym dniem jest coraz lepiej :)</strong></p>
<p><strong>Obudziła się także jakaś ochota na imprezowanie. Mam nadzieję, że dotrwa do przyszłego tygodnia, kiedy dotrę do migoczącego w płatkach śniegu Krakowa&#8230;</strong></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/135/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/135/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/135/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/135/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/135/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/135/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/135/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/135/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/135/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/135/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/135/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/135/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/135/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/135/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=135&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/27/morze-adrenaliny-chorobliwy-spokoj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Wesoła senna podróż&#8230; :)</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/14/wesola-senna-podroz/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/14/wesola-senna-podroz/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Jan 2011 11:44:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[sny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=131</guid>
		<description><![CDATA[Miałem dziś bardzo piękny sen. Śniło mi się, że jadę czerwonym autobusem przez miękkie wzgórza, czarną drogą wijącą się jak onyksowy wąż.  Autobus nie miał szyb w oknach, a we śnie była pełnia lata. Powietrze pachniało lasem i rozgrzaną skórą siedzeń. Jakaś taka niesamowicie barwna, ciepła i dobra atmosfera w tym śnie panowała. Pamiętam, że [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=131&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Miałem dziś bardzo piękny sen. Śniło mi się, że jadę czerwonym autobusem przez miękkie wzgórza, czarną drogą wijącą się jak onyksowy wąż.  Autobus nie miał szyb w oknach, a we śnie była pełnia lata. Powietrze pachniało lasem i rozgrzaną skórą siedzeń. Jakaś taka niesamowicie barwna, ciepła i dobra atmosfera w tym śnie panowała. Pamiętam, że siedziałem na siedzeniu tuż za kierowcą i głaskałem spojrzeniem mijane stada zwierzaków różniastych, czasem chłodząc wzrok w toni kryształowych jezior i stawów. </strong></em></p>
<p><em><strong>I  nagle, siedząc i odpoczywając sobie, odkryłem niesamowitą zdolność. Potrafiłem, skupiwszy się intensywnie, wyczarować mały kieszonkowy pokój, taka oleista kropla intensywnego spokoju w już i tak spokojnym świecie. Do tego pokoju mogłem zaprosić kogokolwiek chciałem, z jakiegokolwiek okresu życia&#8230; Takie przywoływanie duchów, a jednocześnie, jak to w niektórych snach &#8211; bardzo namacalne, bardzo rzeczywiste, bardzo prawdziwe. Spoiste, intensywne wspomnienia, naenergetyzowane marzeniami. Zwłaszcza jedna. </strong></em></p>
<p><em><strong>Chwytałem tych ludzi za rękę i ściągałem z pokoju duszy, jak go teraz w myślach sobie nazwałem, do wesołego, czerwonego autobusu, mknącego przez pola, wzgórza i lasy. I wszyscy żyli w tym śnie w wielkiej harmonii, miłości, bez nerwów, pretensji, gniewu i żalów niespełnionych marzeń. </strong></em></p>
<p><em><strong>Bardzo nie chciałem się z tego snu obudzić, takie piękne było to uczucie, że wszystko i wszyscy są na właściwym miejscu, że uczucia są zawsze odwzajemniane z taką samą intensywnością i wektorem&#8230; Że jedziemy wesołym autobusem w pełni słońca, z pieśnią w sercach, ciesząc się samą podróżą i własnym towarzystwem&#8230;</strong></em></p>
<p><em><strong>Ale&#8230; to tylko sen. Za to napełnił mnie pozytywną energią na cały dzień, ciągle gdzieś w kąciku czai się uśmiech i potrzeba dzielenia się dobrem z najbliższymi :) I bardzo się cieszę, że już piątek! :))) </strong></em></p>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/131/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/131/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/131/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/131/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/131/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/131/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/131/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/131/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/131/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/131/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/131/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/131/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/131/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/131/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=131&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/14/wesola-senna-podroz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Nowo nowo nowooooo :)</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/02/nowo-nowo-nowooooo/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/02/nowo-nowo-nowooooo/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 02 Jan 2011 19:55:24 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=126</guid>
		<description><![CDATA[Nowy Rok. Ja wiem, że to taki zwykły dzień jak każdy z dziesiątków tysięcy już minionych. Ale z drugiej strony &#8211; wierzę, że to wspaniały czas na zmiany. Więc zawziąłem kilka postanowień. Takich zwykłych standardowych &#8211; zacisnąć pasa, zrzucić brzucha, nie tracić zbyt często uśmiechu od ucha do ucha. Takich trochę mniej standardowych &#8211; wreszcie [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=126&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em><strong>Nowy Rok. </strong></em></p>
<p><em><strong>Ja wiem, że to taki zwykły dzień jak każdy z dziesiątków tysięcy już minionych. Ale z drugiej strony &#8211; wierzę, że to wspaniały czas na zmiany. Więc zawziąłem kilka postanowień. Takich zwykłych standardowych &#8211; zacisnąć pasa, zrzucić brzucha, nie tracić zbyt często uśmiechu od ucha do ucha. Takich trochę mniej standardowych &#8211; wreszcie zrobić coś ambitnego, pozostawić po sobie maleńkie &#8222;exegi monumentum&#8221; bo skoro już tu jestem, trwam, obserwuję, czuję, myślę i żyję, to głupio byłoby tak po prostu zniknąć, jak miliony innych lemingów. </strong></em></p>
<p><em><strong>I krystalizują się gdzieś na podniebieniu czaszki sople zielono-błękitnych myślomarzeń o podróżach w dalekie kraje. Takie bardziej dalekie, Chiny, Chile, Indie, Australia&#8230;Jak sobie wyobrażę zapach powietrza hen, gdzieś tam daleko, przesyconego egzotycznymi olejkami eterycznymi, kolumny złotego światła podtrzymujące nabrzmiałe od deszczu chmury&#8230; rozkołysane kobierce łąk i pól, świetliste miasta pełne ludzi mówiących w innych dialektach&#8230; to od tych marzeń i wyobrażeń aż coś skręca w środku. Fajnie byłoby tylko pojechać w taką podróż przynajmniej z kilkoma innymi wrażliwcami, głodnymi wrażeń, smaków i doświadczeń :) Ba samemu, to dobrze się tylko kupę robi. </strong></em></p>
<p><em><strong>A z takich bliższych krain &#8211; to zdecydowanie Turcja :) Jesienią&#8230; trzeba to po prostu zrobić, no. Ciągnie mnie tam coś. </strong></em></p>
<p><em><strong>I opanowała mnie tęsknota. Za kilkoma kochanymi istotkami, za przyjaciółmi, za uśmiechniętymi twarzami. Chyba kończy mi się zimowa hibernacja.</strong></em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><em><strong>Rozmarzam,</strong></em></p>
<p><em><strong> rozmarzam się. </strong></em></p>
<p><em><strong>Byleby się nie rozmazać. </strong></em></p>
<p><del> </del></p>
<p><em><strong><br />
</strong></em></p>
<p><em><strong>A z innych sfer &#8211; czytam do poduszki ostatnio mądrą książkę o radzeniu sobie ze stratą bliskich osób. I okazuje się, że muszę opanować sztukę gniewania się. I porozdrapywać na nowo parę ran w sercu, przeżyć smutek, gniew, żal i strach. Bo tylko gdy w pełni pozwoli sobie człowiek na doznanie tych wszystkich &#8222;negatywnych&#8221; sercoklimatów, to nastanie odprężenie, klosz zniknie i zdolność do przeżywania w pełni, jak dziecko, wróci&#8230; </strong></em></p>
<p><em><strong>Bo żal znam, strach znam, smutek znam&#8230; ale gniew? Czym to się je&#8230;?  W każdym razie wszystko w samotności w domu, żeby nikt rykoshitem nie dostał. </strong></em></p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/126/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/126/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/126/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/126/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/126/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/126/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/126/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/126/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/126/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/126/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/126/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/126/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/126/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/126/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=126&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2011/01/02/nowo-nowo-nowooooo/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
		<item>
		<title>Mroźnie :)</title>
		<link>http://jankowo.wordpress.com/2010/12/17/mroznie/</link>
		<comments>http://jankowo.wordpress.com/2010/12/17/mroznie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 17 Dec 2010 13:58:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>janobano</dc:creator>
				<category><![CDATA[Refleksje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jankowo.wordpress.com/?p=123</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj jest jakiś taki dobry dzień. Może dlatego, że to piątek, a może dlatego, że święta coraz bliżej? Zanurzam myśli w marzeniach, wypuszczam je w przyszłość, niczym ciepłe dłonie skierowane w stronę ognia, gdy za oknem mróz ścina krew w żyłach. Kontrasty. Mało sypiam ostatnio, przyczyny sam pomnę, a tu pominę&#8230; przyczyny różne, różniaste, w [...]<img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=123&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj jest jakiś taki dobry dzień. Może dlatego, że to piątek, a może dlatego, że święta coraz bliżej?</p>
<p>Zanurzam myśli w marzeniach, wypuszczam je w przyszłość, niczym ciepłe dłonie skierowane w stronę ognia, gdy za oknem mróz ścina krew w żyłach.</p>
<p>Kontrasty.</p>
<p>Mało sypiam ostatnio, przyczyny sam pomnę, a tu pominę&#8230; przyczyny różne, różniaste, w każdym razie nic złego ;)))</p>
<p>Generalnie takie jakieś zamieszanie, poplątanie, dziwne rzeczy się dzieją na różnych myślościeżkach.I sny, bardzo wymowne&#8230;</p>
<p>Dobrze, że z przeszłości wiele się wyprostowało. Wahań już nie ma. Wiem, na czym stoję, bardziej wiem, kim jestem i czego mogę oczekiwać, a czego nie. To bezpieczna świadomość, zagnieżdżona gdzieś między uszami, a nie niżej, nieopodal lewego płuca.</p>
<p>W pracy ostatnio coraz więcej i więcej, doszły nowe obowiązki, z których się bardzo cieszę, wreszcie głowa zaczęła pracować :)</p>
<p>A dziś&#8230; jakaś taka głupawka :) Uśmiecham się od ucha do ducha&#8230; oby więcej takich nastrojów. :)))</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<br />  <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gocomments/jankowo.wordpress.com/123/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/comments/jankowo.wordpress.com/123/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godelicious/jankowo.wordpress.com/123/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/delicious/jankowo.wordpress.com/123/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gofacebook/jankowo.wordpress.com/123/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/facebook/jankowo.wordpress.com/123/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gotwitter/jankowo.wordpress.com/123/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/twitter/jankowo.wordpress.com/123/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/gostumble/jankowo.wordpress.com/123/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/stumble/jankowo.wordpress.com/123/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/godigg/jankowo.wordpress.com/123/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/digg/jankowo.wordpress.com/123/" /></a> <a rel="nofollow" href="http://feeds.wordpress.com/1.0/goreddit/jankowo.wordpress.com/123/"><img alt="" border="0" src="http://feeds.wordpress.com/1.0/reddit/jankowo.wordpress.com/123/" /></a> <img alt="" border="0" src="http://stats.wordpress.com/b.gif?host=jankowo.wordpress.com&amp;blog=14718139&amp;post=123&amp;subd=jankowo&amp;ref=&amp;feed=1" width="1" height="1" />]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jankowo.wordpress.com/2010/12/17/mroznie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
	
		<media:content url="http://0.gravatar.com/avatar/cc4d13185c595ec4a6697bfebfa8601b?s=96&#38;d=identicon&#38;r=G" medium="image">
			<media:title type="html">janobano</media:title>
		</media:content>
	</item>
	</channel>
</rss>
